Etnografia

Kociewie – melodie, piosenki i rozmowy

Skoczna muzyka płynie z rzępieli, gajgów i burczybasa, by po krótkiej chwili przerodzić się z ust płynące wartko frantówki i poruszające całym ciałem kociewskie tany: babę, grożonego, lewandę, ryńczyka, korkacza, tupanego… i tak aż do upadłego. Gdy na ranem milkną muzykanci i śpiewacy, przychodzi czas na rozmowę. Może o naszych baśniach (zapadłych kościołach, zakopanych skarbach, zatopionych dzwonach, szatańskich głazach), choć nad ranem niestraszne nam już będą czarochy, jendzóne baby, farmazoni i diachły ani żadne inne zmory.

Pogadajmy o herbach naszych miast, w których świece, gwiazdy, korony i symbol Kociewia – gryf. A samo Kociewie z pewnością też zrodzi dyskusję. Skąd tak zwiemy naszą małą ojczyznę? Może od Gotseve (Gotów), jednych z pierwszych mieszkańców tej krainy ? Może od „kociołków”, bo tak dawni mieszkańcy nazywali te małe, polodowcowe zagłębienia jak makiem usiane po całym Kociewiu? Może od słowa „kocewine”, oznaczającego pustkowie? A może od „koczować”, mającego sugerować wędrowny tryb życia mieszkańców? Czy znajdziemy tą jedną, właściwą odpowiedź? Nieważne. Ważne, że będziemy mieli o czym ze sobą rozmawiać. Najważniejsze, że będziemy ze sobą rozmawiać. Łagodnie. Kociewie – Łagodna Kraina.